poniedziałek, 6 lutego 2012

Syberia pachnąca mrozem?! Nieomal...

Gdy słupek rteci powędrował w stronę
niemal minus 28 stopni, w rurach zmarzła woda
a dolegliwości dopadły rodzinę - okazało się,
jak krucha jest nasza codzienność.
A przecież póki co jest jeszcze w domu gaz i prąd.

Jak to było, gdy Babcię Janinę z piątką córek wywieźli sowieci
na Syberię? Danusia była jeszcze taka malutka, na rękach...

Straszliwe mrozy, głód, tęsknota za tatą - leśnikiem, którego zabrali
wcześniej z ich domu, spod Wilna, i do tej pory słuch o nim
zaginął...

Na co dzień nie pamięta się o tym wszystkim.
Gdy dopada nas namiastka tamtych tragicznych warunków
pamięć wraca.
I nie po to piszę, by pięści zaciskać z pomrukiem: "Jak oni mogli!".
Piszę, bo jako mama gromadki i jako właścicielka domowego zwierzyńca
muszę umieć ogarnąć, nakarmić i ogrzać wszystkich nawet, gdy trudno.

A jeszcze, w wolnej chwili, ogrzać wirtualnie serca tym, co tu zajrzą.
Dobrego dnia i dobrych myśli!


Aga Przybylska

PS. A Babcia Janina cudem ocaliła wszystkie dzieci i przywiozła do Polski.
I nauczyła je wielu dobrych spraw, w tym pogody ducha...




Jacek Malczewski, "Wigilia na Syberii"
ze strony:
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/75/Malczewski_wigilia_na_syberii.jpg/800px-Malczewski_wigilia_na_syberii.jpg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ocalić Polskę

Ocalić Polskę  Ocalić Polskę Jak to się stało,  że chociaż zdradzona,  chociaż sprzedana  za srebrniki krwawe Polska powstała,  po stu dwudz...