Małżeństwo jest jak dłoń.
Nie da się dłoni rozdzielić bez bólu.
Rozwód, wymuszany wbrew woli małżonka, to bólów ból.
Rozrywanie w ogromnym cierpieniu
jedności, nawet jeśli jest to bardzo trudna jedność.
Oskarżam polskie prawo o to, że zezwalając na rozwód
otwiera do niego drogę, a może nawet kusi, by zeń skorzystać.
Skoro dozwolone - czemu by się nie rozwieść? - tak myśli i działa
niejeden Polak.
Oskarżam kolorową prasę i seriale o to, że na każdym kroku pokazują
i bagatelizują rozpad małżeństwa, podsuwają wizję nowych partnerów...
Oskarżam opinię publiczną, nas wszystkich, że milczymy w tej sprawie
albo że zbyt cicho bronimy nierozerwalności małżeństwa.
Oskarżam, cierpię, płaczę.
I nie ja jedna...
Od dramatu rozwodów, wymuszanych wbrew woli małżonka
i wbrew nierozerwalności małżeństwa - zachowaj nas, Panie...
Agnieszka Przybylska
 |
| Zdjęcie dłoni z wolnych zasobów Wikipedii, ze strony: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/4a/Raczka4.jpg/509px-Raczka4.jpg |