sobota, 6 października 2012

Pracy naszej powszedniej...

Gdy dziecko nudzi się w domu
rozumna mama lub tata analizuje,
czy aby nie pominięto delikwenta przy rozdzialaniu
obowiązków. I korygują ów podział, stosownie do wieku
i możliwości potomka.
I dobrze, bo brak zajęcia jest niszczący.

A jeśli cała grupa mieszkańców miasteczka czy wioski
nie ma zajęcia? I na dodatek nie ma związanego z zajęciem
źródła utrzymania?

Co zatroskani włodarze na to?


A jeśli w Polsce niemal dwa miliony
osób  jest bez pracy*)?


A jednocześnie w Polsce
38 milionów par nóg potrzebuje butów,
czy choćby niemowlęcych bamboszków
38 milionów żołądków potrzebuje codziennej strawy.

38 milionów osób korzysta z wody, gazu, prądu...

Czy Rządzący rozważają, na górce i na górze,
ile z tych i wszelkich innych
potrzeb można zaspokoić polskimi siłami?
Wyprodukować na miejscu, przez polskiego robotnika,
w polskiej firmie?

Wyjdzie drożej? Może tak, może nie (ach, te koszty pracy).
Ale podmiotem (oby, oby) niechby był człowiek, rodzina,
a nie jakiś enigmatyczny zysk, ekonomia, budżet.

Niejedna mama pewnie szybciej i dokładniej umyłaby naczynia
niż latorośl. Może nawet korzystniej dla owych naczyń byłoby
zlecenie ich mycia gosposi (gdy ktoś ją ma).
Ale czy dla latorośli byłoby to korzystne?

Dać ludziom pracę, dać poczucie, że są potrzebni,
że są w stanie zarobić na siebie, na swoich bliskich...
Od tygodni sama z dużym zaangażowaniem
usiłuję znaleźć zatrudnienie,
które dałoby się pogodzić z byciem mamą
uczniów i przedszkolaków,
tj. w godzinach 10-14. I co?
I nic...
 
W wolnych chwilach uczę się tanio, zdrowo i smacznie
karmić siebie i rodzinę.
No i piekę zgrzebne, razowe podpłomyki: http://kuchnianablogu.blogspot.com/2012/10/razowe-podpomyki.html







*) http://www.stat.gov.pl/gus/5840_1446_PLK_HTML.htm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ocalić Polskę

Ocalić Polskę  Ocalić Polskę Jak to się stało,  że chociaż zdradzona,  chociaż sprzedana  za srebrniki krwawe Polska powstała,  po stu dwudz...