niedziela, 16 października 2011

Cierpliwy jak...Polak?!

Wrocław Główny. Znacie ten prowizoryczny?
Dziś tłumy ludzi pod kasami, kolejne tłumy
pod tablicami informacyjnymi.
A wszyscy ze wszystkich sił wytężają słuch,
by w ostatniej chwili dowiedzieć się, na który
peron wjedzie ich pociąg. I wtedy rusza galopada!
Mało? No, to dalej...
Ktoś wyrusza na Szczecin? Ok!
Może jechać przemyskim, spóźnionym, bagatela
o 240 minut (sic!), ale kolejnym przemyskim,
ten drugi spóźniony jedynie 60 minut.
Żeby nie było, że przez zaspy, śniegu w Polsce nie ma.
I tak sobie tłumy czekają z zadartymi w górę głowami
(by nie przegapić informacji o peronie), nadstawianymi uszami.
I niemal wszyscy są tak cierpliwi.
Szok.

Co jeszcze ma nas spotkać, jakie zawieruchy
i problemy, byśmy zakrzyknęli: Basta!

PS. Dla sprawiedliwości muszę przyznać, że w tym pociągu
z 4-godzinnym spóźnieniem konduktor uwijał się jak mróweczka,
by spisać komu jakie połączenie trzeba skomunikować.
Z wrażenia już nawet o bilety nie pytał.
I ogłaszano o możliwościach przesiadek.
Balsam na serce. I na kolei są LUDZIE:-)


Parowóz OK 127 w Chabówce
znaleziony na stronie:
http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:OKl27_Chabowka.jpg&filetimestamp=20100714145037

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ocalić Polskę

Ocalić Polskę  Ocalić Polskę Jak to się stało,  że chociaż zdradzona,  chociaż sprzedana  za srebrniki krwawe Polska powstała,  po stu dwudz...